pandorcia blog

Twój nowy blog

Przeniosłam się tutaj:
http://misspandora.blog4u.pl/

Nie muszę się Wam tłumaczyć dlaczego. (Sama tego nie wiem xD)

Zapraszam zatem :*

Tam jestem częściej : )

O matko kochana! Takiego weekendu już dawno nie było! Wszystko było niesamowite. Spotkanie z Rudim, pub, oglądanie „Obcego 4″ i wcinanie chipsów. Potem dziwne zakupy od godziny 11 z Eweliną i Konradem oraz Rudim, który się zapewne wynudził xD Zauroczona torebeczką w kształcie serduszka ♥ ! Sukienka na sylwestra i płaszcz kupiony, Ewelina i Konrad
zadowoleni, choć były i małe spięcia :3 Miłe przerwy w KFC & Mac’u,
miłe zdjęciowanie. (czekam na zdjęcia, oj.) Potem odprowadzanie Rudiego na pociąg. Potem pizza z moim miśkiem i Olimpią, koleżanką z grupy ^_____^
Dziękuję za wyprowadzenie na Wyspę Słodową,
na ten śmieszny plac zabaw! Dziękuję za pokazanie uroczego sklepiku z
artykułami artystycznymi :3 Już wiem, co komu dam pod choinkę,
częściowo zrobione przeze mnie :)
Potem to wszystko zlało się w jedno. Sen przyszedł tak szybko, jakbym
zażyła jakieś tabletki nasenne. A teraz spędzimy dwa dni u Łukaszka mamy :)
Zimno mi doskwiera. Złe samopoczucie z powodu głupiego włamania na
konto na pb i zmienienie przez kogoś mojego hasła i e-maila! ;________;
Ja naprawdę chcę odzyskać mojego pb! Zbyt dużo w nim wspomnień, zbyt
dużo tych całych emocji, jakby ktoś wymazał mi pamięć :|
Zresztą, tu chodzi o to, że potrzebuję doładowania energetycznego, po
weekendzie jestem zmęczona. Mimo, że będę go wspominać bardzo miło.
Trza wziąć, mówiąc brzydko i kolokwialnie, dupę w troki i zmienić
własne ja, które jest zbyt nieśmiałe i bogobojne. Niesamowicie mam dość
kłótni tylko i wyłącznie o jedno. To zbyt boli. Przecież oboje wiemy,
że chcę jak najlepiej dla NAS, nie chcę niczego tracić, a zwłaszcza NAS! Potrzebuję trochę czasu, by się przyzwyczaić, dać sobie samej szansę!

Kocham Cię i tak zawsze będzie mimo wszystko ;*

P.S.Za dwa tygodni do Jeleniej Góry? :)
P.S.2. Już zbliża się ‚gorący’ okres. Nie chodzi mi tu tylko o święta,
bo to jedno,ale i o sesję-zmorę wszystkich studentów.o. T.T
P.S.3. i najważniejsze: Mamuś zdrowiej ;*

+ blade_loki_-_tajemnicza_pani.mp3

Muszę przyznać, że tego jeszcze nie było. Po prostu pięknie! Nie dość,
że jakiś debil podszył się pod moją znajomą z pb, to jeszcze wkradł się
mi na konto i je zablokował, na szczęście jeszcze go nie skasował, boję
się jednak że to zrobi. Debilizm się szerzy. W dodatku żeby być takim
idiotą, by się pod kogoś podszyć i zablokować mi konto?! :( To mnie
chyba zabolało najbardziej. Jestem na tym pb od 2007 roku, kawał
swojego życia w nim opisałam, jakby mi ktoś ukradł wspomnienia. Tylko
po to go mam, by mieć jakieś wspomnienia, gdyż wiem, że pamięć jest
zbyt ulotna. Chciałabym by zostało mi coś po tym życiu. Jestem
strasznym tchórzem, boję się zapomnienia i śmierci, boję się, że na
starość nic mi nie pozostanie, dlatego liczę, że mimo wszystkich tych
możliwości (totalna zagłada światowa, brak internetu; bądź jakieś inne
‚katastrofy’), nadal liczę, że coś jednak pozostanie mi na starość.
Jedna, jedyna radość, gdy powoli będę pogrążać się w zapomnieniu…
***
Poza tym współlokatorki rozpoczęły nową musztrę dla mnie i mojego
chłopaka. Zagroziły nawet, że poskarżą się (znowu!) właścicielce i, że
przekonają ją, by wymówiła nam umowę. Impertynencja i hipokryzja
totalna. Rozumiem, że mogą nas nie tolerować (i vice versa!), ale żeby
znajdować najbłahsze powody, by nas, za przeproszeniem opierdalać?! Mam
po dziurki w nosie wmawiania, że czegoś nie robię tak jak powinnam,
dość nakazywania jakbym była małym dzieckiem i nic nie rozumiała. Dość
mamy poniżania, oj tak. Czas poszukać jakiegoś rozwiązania z tej
sytuacji. Nie zrozumiemy się, trudno, tylko dlaczego MY mamy się stąd
wynieść skoro one mieszkają tutaj krócej (od października) i to im
wszystko przeszkadza?!
***
Sprawiedliwość losu. Moja karma; najwidoczniej zasłużyłam sobie na taki
los, tylko skąd takie efekty mojego złego stylu bycia?! Czy aż taka
zła, zdeprawowana jestem? Sama już nie wiem. Czuję się zagubiona i
mocno obciążona psychicznie. Czas goi rany, podobno nawet leczy,ale czy
i pomoże mi zapomnieć

Jestem zmęczona. Pogoda, niepewność, brak stabilnośći męczą mnie
niesamowicie. To boli, kiedy jestem tutaj, tak daleko od moich
bliskich. Eh…

+ kawalek_kulki_-_burdy.mp3

*FILM: „Dzieci Ireny Sendlerowej”
*BOOK: Stephen King – „Skazani Shawshank”
*SONG: jeff_buckley_-_hallelujah.mp3 & imogen_heap_-_just_for_now.mp3
*SERIAL: „Sex in the City”
*FOOD: vifon, złoty kurczak
*DRINK: sok pomarańczowy
*MOOD: dead is in me.
Kuzyn zabił nam psa, to był wypadek, Perełkę, z którą byliśmy bardzo związani :(
Nie umiem sama opisać swojego żalu :(
Kochana nasza Perełka już nigdy nie zaszczeka na mój widok, już nigdy nie będzie czekać, aż Ewcia wróci ze szkoły :(
Boże, życie jest beznadziejne! :(

Jeżeli jest niebo dla zwierząt, psie niebo mam nadzieję, że tam trafiłaś, kochana psinko :*

[*][*][*]

***
Popadam ze skrajności w skrajność.
Jestem jak flaga powiewająca na wietrze, nigdy nie wiem co się stanie i którą drogę wybiorę.
Boję się tego życia, tak wiele w tak krótkim czasie straciłam, a stracę jeszcze więcej.
Źle się dzieje, zbyt wiele bym chciała zmienić, ale zbyt bardzo jestem przerażona daną sytuacją.
Chciałabym cofnąć czas i raz na zawsze stać się istotą spokojną.
Mieć coś i nigdy nie żałować, że coś zrobiłam ta a nie inaczej i/lub czegoś nie udało mi się zrobić,
bo zabrakło czasu,a czasem nawet i chęci.
Boli mnie niespójność mojej natury i świata, w którym żyję.Potrzebuję odnaleźć harmonię.
Może zacznę szukać ukojenia w buddyzmie?
Potrzebuję odmiany i samoakceptacji, jakkolwiek by to miało wyglądać.
I potrzebuję wyjść do ludzi.
Odetchnąć.
Zbyt wiele ryzykuję czasem, wiem.
Jestem jak chłonna gąbka, zbyt wiele w siebie wchłaniam czasem.

Skoczyć, utopić, zapomnieć?

Nęka mnie samozwańczy Bóg i samozwańcy ludzie kultu plastikowych torebek! ;x

***
Był też koncert Comy, z Rudim. Było miło, nie przeczę. Teraz jednak nie
mam głowy do opisywania tego lub czegokolwiek innego. Na bieżąco piszę
na moim photoblogu : k l i k

*FILM: „Julia wraca do domu”, „Koralina i tajemnicze drzwi”, „The Russell Girl”
*SERIAL: „Joan z Arkadii”, „Roswell w Kręgu Tajemnic”
*SONG: happysad_-_w_piwnicy_u_dziadka.mp3
*FOOD: zagęszczone mleko słodzone karmelowe w tubce
*DRINK: woda, Kropla Beskidu
*MOOD: dziwny i nie zrozumiały (?)

Nie lubię czuć się tak jak dziś. Dziwnie podekscytowana. Przez
przypadek od przypadkowo poznanego chłopaka, mężczyzny dostanę bilet na
koncert, za towarzystwo. Nie jest w tym nic z kurwienia się czy czegoś
w tym stylu. To jest kulturalne spotkanie kulturalnych osób. Dziwnie
się czuję. On wie o mnie tyle ile chciałam mu powiedzieć. Wie, że mam
chłopaka, ja wiem, że on ostatnio z dziewczyną zerwał.. Studiuje
gospodarkę przestrzenną w Poznaniu, gdzie również mieszka. Nie rozumiem
jak to się stało, że się tak dogadujemy, w dodatku ten bilet…
Powinnam się cieszyć, być niesamowicie ucieszona, w sumie jestem, bo to
mój ulubiony zespół, tylko szkoda, że… czuję się teraz jak przerażone
małe pisklę. Nie chcę, nie chcę czuć.
***

Tydzień przebywam w tym domu, rodzinnym Łukaszowym. Czuję się jak
więzień. Nie dość, ze zdrowie szwankuje, to jeszcze ONA i ON. Ludzie,
nie da się żyć w takim środowisku. Ja się dziwię, że Łukasz z tego
wyszedł w miarę stabilną równowagą psychiczną.o. ONA doprowadza do
szału. Oskarżyć mnie o kłamstwo?! Ja się kłamstwem brzydzę! Nie będę
Twoją marionetką. Nie… Żegnam Pani.
***

Boże, pozwól mi na chwilę radości i pozwól, by mój ukochany również był ;*
***

Szczerze? Nic mi się nie chce.
Czuć, czuję się już lepiej,ale za to ząb mnie zaczął boleć. :(
Poza tym dzień dziwny.
Miałam dość wszystkiego [?], dość kłótni, łez, dość ludzi pokroju Pani G. i Pana R. :|
Dość czucia się niepotrzebną, wręcz zbędną.
Czemu moje życie nie musi być rutynowo bezpieczne?
Cóż najwidoczniej jestem skazana na życie w ciągłej niepewności i
nadziei, że jednak nic złego się mi ani moim bliskim nie stanie.
>.<
***

Seans filmowy wyszedł fajnie ^_____^

* „Coraline i tajemnicze drzwi” [coś w tym stylu], film
animowany w moim ulubionym burton’owym stylu o dziwnej dziewczynce o
niebieskich włosach, niesamowicie nas wciągnął, dobry film na zimne
jesienne i deszczowe wieczory.
* Następnie „The Russell Girl”,
ujmująca historia dziewczyny, która przez pewnie przerażająco smutne
doświadczenie z przeszłości nie odwiedza często swoich rodzinnych
stron, a gdy dowiaduje się , że jest chora na białaczkę postanawia mimo
wszystko wrócić i zrobić cos na co nie miała przez wiele lat [bodajże
6] odwagi. Film z utalentowaną Amber Tablyn :)
* A teraz z zapałem pochłaniam pierwszy sezon „Joan of Arcadia”, miło, miło. ;>
***
Dziękuję mojemu miśkowi, za to, że jest, gdy go zawsze najbardziej potrzebuję ;*

+ nadal męczę „Diabła Memnocha” Anne Rice ;3
Czas zacząć coś nowego! ;3
Propozycje? : D

*FILM: „Julia wraca do domu”, „Koralina i tajemnicze drzwi”, „The Russell Girl”
*SERIAL: „Joan z Arkadii”, „Roswell w Kręgu Tajemnic”
*SONG: happysad_-_w_piwnicy_u_dziadka.mp3
*FOOD: zagęszczone mleko słodzone karmelowe w tubce
*DRINK: woda, Kropla Beskidu
*MOOD: dziwny i nie zrozumiały (?)

Nie lubię czuć się tak jak dziś. Dziwnie podekscytowana. Przez
przypadek od przypadkowo poznanego chłopaka, mężczyzny dostanę bilet na
koncert, za towarzystwo. Nie jest w tym nic z kurwienia się czy czegoś
w tym stylu. To jest kulturalne spotkanie kulturalnych osób. Dziwnie
się czuję. On wie o mnie tyle ile chciałam mu powiedzieć. Wie, że mam
chłopaka, ja wiem, że on ostatnio z dziewczyną zerwał.. Studiuje
gospodarkę przestrzenną w Poznaniu, gdzie również mieszka. Nie rozumiem
jak to się stało, że się tak dogadujemy, w dodatku ten bilet…
Powinnam się cieszyć, być niesamowicie ucieszona, w sumie jestem, bo to
mój ulubiony zespół, tylko szkoda, że… czuję się teraz jak przerażone
małe pisklę. Nie chcę, nie chcę czuć.
***

Tydzień przebywam w tym domu, rodzinnym Łukaszowym. Czuję się jak
więzień. Nie dość, ze zdrowie szwankuje, to jeszcze ONA i ON. Ludzie,
nie da się żyć w takim środowisku. Ja się dziwię, że Łukasz z tego
wyszedł w miarę stabilną równowagą psychiczną.o. ONA doprowadza do
szału. Oskarżyć mnie o kłamstwo?! Ja się kłamstwem brzydzę! Nie będę
Twoją marionetką. Nie… Żegnam Pani.
***

Boże, pozwól mi na chwilę radości i pozwól, by mój ukochany również był ;*
***

Szczerze? Nic mi się nie chce.
Czuć, czuję się już lepiej,ale za to ząb mnie zaczął boleć. :(
Poza tym dzień dziwny.
Miałam dość wszystkiego [?], dość kłótni, łez, dość ludzi pokroju Pani G. i Pana R. :|
Dość czucia się niepotrzebną, wręcz zbędną.
Czemu moje życie nie musi być rutynowo bezpieczne?
Cóż najwidoczniej jestem skazana na życie w ciągłej niepewności i
nadziei, że jednak nic złego się mi ani moim bliskim nie stanie.
>.<
***

Seans filmowy wyszedł fajnie ^_____^

* „Coraline i tajemnicze drzwi” [coś w tym stylu], film
animowany w moim ulubionym burton’owym stylu o dziwnej dziewczynce o
niebieskich włosach, niesamowicie nas wciągnął, dobry film na zimne
jesienne i deszczowe wieczory.
* Następnie „The Russell Girl”,
ujmująca historia dziewczyny, która przez pewnie przerażająco smutne
doświadczenie z przeszłości nie odwiedza często swoich rodzinnych
stron, a gdy dowiaduje się , że jest chora na białaczkę postanawia mimo
wszystko wrócić i zrobić cos na co nie miała przez wiele lat [bodajże
6] odwagi. Film z utalentowaną Amber Tablyn :)
* A teraz z zapałem pochłaniam pierwszy sezon „Joan of Arcadia”, miło, miło. ;>
***
Dziękuję mojemu miśkowi, za to, że jest, gdy go zawsze najbardziej potrzebuję ;*

+ nadal męczę „Diabła Memnocha” Anne Rice ;3
Czas zacząć coś nowego! ;3
Propozycje? : D

? ? ?

Brak komentarzy

*FILM: „Ludzkie Dzieci”

*BOOK: „Sekretny dziennik Adriana Mole’a.13 i 3/4″-Sue Townsend

*FOOD:
???

*DRINK:
woda mineralna, niegazowana

*SONG:
scarlett_johansson_-_summertime.mp3 & ala_boratyn_-_angel.mp3

***
 
Wszystko zostało wyjaśnione, poza prawdą. Ona nigdy nie jest wyjaśniania, wystarczy, że jest. Niestrudzenie pcham ciężką walizkę swoich złudnych i przegranych marzeń. To już nie ma znaczenia. Wszystko ma zniekształcony obraz, TY i ja, jak dwa maleńkie ziarenka w całej tej plątaninie ludzkich istnień, kiedyś i nas zabraknie, kiedyś i nas nie będzie…

***

Dowiedziałam się dziś wiadomości, która mną wstrząsnęła. Zabrakło nagle tlenu dla nas dwojga. Bartek, kolega ze szkolnej, podstawówkowej ławki powiesił się w zaciszu swojego własnego domu rodzinnego. Miał zaledwie 20 lat, był w moim wieku. Podobno do tego tragicznego czynu doszło przez nieszczęśliwą miłość. Nikt tego nie wie na pewno. :( Święć Panie Boże, jeśli jesteś i jeśli NAS słyszysz, na Bartka biedną duszą!

[*][*][*]

***

 
To tak niedorzeczne! Ludzkie istnienie tak kruche! Jedna chwila, chwila nieuwagi a ginie dziecko, cała rodzina, bo zapomniała sprawdzić, czy kuchenka gazowa jest dokładnie zabezpieczona, ktoś kogoś właśnie w tej chwili morduje, gwałci, kradnie i niszczy czyjeś mienie, ktoś właśnie w tej chwili, w tej sekundzie umiera, na zawał, za raka, na każdą inną chorobę,a nawet z głodu w krajach trzeciego świata. Nigdy nie zdajemy sobie sprawy jakie brzemię niesie na swoich barkach ludzkość i nasza ziemia. Ci, którzy zgłębiają losy świata, historie ludzkiej egzystencji wiedzą jak było,jak jest i jak na pewno będzie. Przeraża mnie to, że żyję spokojnie nieświadoma tego, ile się traci w jednej sekundzie, przez jedną błędną decyzję. Wy, dzieci Waszych Ojców i Matek, tak beztrosko zapuszczacie się w każde niebezpieczne czeluście w środku nocy, dajecie się pozbawić dziewictwa z pierwszym lepszych z bardziej trendy samochodem, na tylnym siedzeniu tej lux maszyny, nie mając nawet pewność czy dotrzecie do domu.Ludzie są głupi, doceniają to,co mają po jej stracie… Czasem wstydzę się, że jestem człowiekiem.

***
 
Zachwiało się wszystko w posadach, sytuacja w mieszkaniu taka sama, jak była ostatnio. Nic mnie już nie obchodzi. Niech się gniewają, burczą i obgadują za plecami, są jednak ważniejsze sprawy/rzeczy, dla mnie i dla NAS, które są zbyt ulotne, by ten czas poświęcać IM i ICH zachciankom. Nie podoba się,to do widzenia, a może i nie, żegnajcie, nie potrzebujemy tu takich.

***
 
Stan chorobowy trwa już trzeci, bodajże dzień. W ten czas zdarzyło się tyle co nic. I jedna kłótnia. I dwie przeczytane książki [właściwie e-booki]+ troszkę słońca, gdy dzień tak bez końca ponury.

***
 

S u m m e r t i m e ,

A n d   t h e   l i v i n ‚   i s   e a s y

F i s h   a r e   j u m p i n ‚

A n d   t h e   c o t t o n   i s   h i g h

.   .   .

Jestem…

Brak komentarzy

*FILM: „Smażone zielone pomidory”

*SONG:
a_cursive_memory_-_perfect_company.mp3

*FOOD:
wafla ryżowe

*DRINK:
herbata

*BOOK:
„Diabeł Memnoch”- Anne Rice

Zrezygnować z pracy, która mnie nie satysfakcjonuje tylko i wyłącznie ze względu, że nie wypłacają pieniędzy i zalegają mi z wypłatą już ponad tydzień, jak nie lepiej i są mi winni ponad 880 zł? Tak, wiem głupie pytanie. Boję się jednak, że żadnej innej nie uda mi się chwilowo znaleźć.Muszę jednak coś zrobić, bo ta sytuacja staje się coraz bardziej problemowa, nie mówiąc już o tym, że jest totalnie chora!

***

Nie umiem się dogadać z nowymi współlokatorkami. Paulina i Karolina wkurzają mnie, rządzą się, rozkazują mi i mojemu Luc’owi jakbyśmy byli służącymi, a one wielmożnymi paniami, pff. Już mi się nie chce kłócić z nimi. Są tu zaledwie od tygodnia,a już wprowadzają jakiś cesarski rygor i militarny porządek. No dobra, czystość w kuchni i łazience to podstawa, ale żeby nam mówić kiedy powinniśmy iść pod prysznic to chyb a jednak lekka przesada.

***

Tęsknię za domem, za Mazurami, za babcią, o której nie mogę zapomnieć. Nadal się nie pogodziłam, że JEJ już nie ma. To zbyt trudne. Mój umysł chciałby wyprzeć JEJ śmierć ze wspomnień,ale nie potrafię, ot tak przestać. Nie mogę uwierzyć, że JEJ już nie ma.I nigdy już nie będzie…
 
La vie sans musique serait comme le sexe sans orgasme.

Maria Konopnicka
„Preludium”

Nie kocham jeszcze, a już mi jest drogi,

Nie kocham jeszcze, a już drżę i płonę

I duszę pełną o niego mam trwogi

I myśli moje już tam, w jego progi

Lecą stęsknione…

I ponad dachem jego się trzepocą

Miesięczną nocą…

Nie kocham jeszcze, a ranki już moje

O snach mych dziwnie wstają zadumane,

Już chodzą za mną jakieś niepokoje,

Już czegoś pragnę i czegoś się boję

W noce niespanie…

I już na ustach noszę ślad płomienia

Jego imienia.

Nie kocham jeszcze, a już mi się zdaje,

Że nam gdzieś lecieć, rozpłynąć się trzeba,

W jakieś czarowne dziedziny i kraje…

Już mi się marzą słowicze wyraje

Do tego nieba,

Które gdzieś czeka, aż nas ukołysze

W błękitną ciszę.


***

Ostatni weekend przyniósł orzeźwienie i poprawę nastroju. Pobyt w Jeleniej Górze u Eweliny dodał mi sił i był bardzo miły :) Były seanse filmowe [„Scoop”, „Eksperyment”, „Omen”, „Krwawy Diament”], była pseudo osiemnastka Magdy [pseudo-przyjaciółki Eweliny], był pub i sok bananowy z lodem [nie trawię alkoholu!], była zabawa w „Jaka to melodia?” z teledyskami z youtube’a :3 Podobała mi się nawet mini sesja na placu zabaw :) Byłaby dłuższa gdyby nie mój ból brzucha :| Jednakże wypad do Jeleniej Góry uważam za niezwykle udany, a widok piętrzących się na horyzoncie gór niezwykle wnikał w moje serce i dodawał otuchy. Piękno tych widoków nadal mnie prześladuje. Cudowne. :* Wczorajszy powrót do domu był szybki, spotkanie na dworcu mojego Łukaszka było jak z filmu, się niezmiernie stęskniłam :*

***

I prawdopodobnie mam pracę, w pralni chemicznej, na ulicy krakowskiej. Dziwnie tak. ;) Ale najważniejsze, że coś już jest. ^^

Z powodu przeprowadzki do mieszkania, gdzie zamieszkam z Łukaszkiem, zawieszam działalność tego bloga. Brak dostępu internetu na czas nieokreślony. Wrócę. Pa.!


  • RSS